niedziela, 12 maja 2013

Precle z masłem "Bonitki", 294g (Biedronka)




Precle z masłem "Bonitki", 294g (Biedronka)
ciastka 
cena detaliczna: 6,29zł
liczba kalorii: 508 kcal


Jest w życiu takie jedno z najpiękniejszych uczuć, kiedy udaje się coś odkryć. Niezależnie od tego, czy jest to piękny bursztyn na plaży, czy filmik z kotem grającym w twistera, chodzi o satysfakcję, którą daje możliwość przekazania odkrycia dalej. Moim sukcesem, który sprawił, iż poczułem się jak najlepszy poławiacz pereł, są precle "Bonitki" z wiadomego owadziego dyskontu.

Zdziwienie i radość tym są większe, że raz na nazwie "Bonitki" już się sparzyłem. Zakupiłem kiedyś herbatniki tej marki - a musicie wiedzieć, że na herbatnikach to ja się znam - i zyskały one mało zaszczytne miano "syfu roku". Zupełnie bez koloru, w smaku sztuczne i niczym nie przypominające prawdziwych wypieków w rodzaju tych z pięćdziesięcioma dwoma ząbkami. Nigdy więcej.

Niech was ręka boska broni!


Któregoś jednak dnia, żerując w moim rodzinnym domu, otworzyłem paczkę bliżej mi nieznanych ciastek. Uwagę na nazwę produktu i napis "25% masła" (tak, jest tam go więcej, niż w "Delmie") zwróciłem dopiero, gdy zjadłem wszystkie ciasteczka. "Niemożliwe" - pomyslałem. To trochę takie uczucie, jak zobaczyć waszą najbrzydszą koleżankę z podstawówki na okładce "Harper's Bazaar". Niby nazwisko takie same, ale musisz przyjrzeć się dwa razy.

No to teraz do rzeczy. Zacznijmy od opakowania i wyglądu. To nie urzeka jakoś specjalnie urodą, ale logo czy wzory graficzne nie starają się naśladować żadnego innego produktu wiodącej marki, a w przypadku "Biedronki" to już pewien plus. Ciacha ułożone są równo w rzędach w plastikowym pudełku, nie walają się więc wszędzie i zmieniają swój kształt dopiero pod naciskiem naszych siekaczy. Precle przypominają precle tylko w zarysie, więc może paść zarzut braku precyzji wykonania, ale słuszna ilość cukru nam to wynagradza tak w warstwie wizualnej, jak i smakowej. 

Konsystencja nadaje "Bonitkom" swoistej lekkości, której nie należy pomylić z "napompowaniem" w celu zmniejszenia masy produktu. Ciasto jest trochę francuskie, kruche (nie polecam jedzenia w środkach masowej komunikacji ani samochodzie kolegi). W pewnych miejscach, jak się zdaje, bardziej wypieczone. Do tego całkiem przyjemnie pachną, z deczka podobnie do takich duńskich maślanych ciasteczek sprzedawanych w puszkach. Czas spróbować!

W smaku biedronkowe precle są wyśmienite! Trudno mi opisać, co dokładnie na to wpływa, ale zwróciłbym uwagę na rolę masła i cukru, który jest głównym źródłem umiarkowanej słodyczy i umożliwia jedzenie dużych ilości ciastek. Jest także coś, co sprawia, że szybko i głęboko od nich się uzależniamy. Naprawdę trudno jest przestać! Gdyby ktoś chciał nakręcić remake "Trainspotting", to powinien on traktować o ludziach uzależnionych od słodyczy z "Biedronki" (ale to raczej nie wybiłoby się poza festiwal w Sundance). Obawiam się, że dla części konsumentów "Bonitki" mogą mieć negatywny wpływ na życie i relacje ze społeczeństwem! 
Oscar za charakteryzację
Opisane przeze mnie precle są więc produktem wyjątkowej jakości, znacząco przewyższającym swoją półkę cenową. Tak dobrym, że aż boję się o nim pisać, bo zwiększam tylko szanse na masową histerię z nimi związaną. Pomyślcie tylko - jeszcze niedawno mało kto wiedział, kim była Anna German, a dziś jest najpopularniejszym polskim artystą. Dlaczegóż to samo nie może zdarzyć się w świecie produktów spożywczych? Szczególnie, że w tym wypadku naprawdę warto. Myślę, że wystarczy pozwolić Rosjanom zrobić serial o "Bonitkach" (na pewno można by uczynić z nich bardziej wielowymiarową postać) i nałożyć na nagranie filtr w kolorze tych maślanych przysmaków. Panie i Panowie - czas na preclomanię! 

9/10

1 komentarz: